Przez życia par i małżeństw związanych ze sobą na życie, przebiega niewidzialna linia. Choć nie da się jej dotknąć, to każdy z nas nosi w sobie przynajmniej przeczucie jej istnienia. Oddziela ona dwie różne rzeczywistości relacyjne.
Po jednej stronie linii znajdziemy często występujące niepokój, lęk, nieufność, złość, smutek, urazę i obawy. To kraina czujnych spojrzeń kierowanych ku sobie nawzajem i ponurych kompromisów lub nawet rezygnacji wobec przeżycia niemożliwości zrealizowania pragnień związanych z partnerem. Czasem powyższe przeżycia i postawy będą bardziej wyraziste i głośne w swojej ekspresji, a czasem przeżywane tylko w sercu, w zaciszu własnych myśli.
Po drugiej stronie linii leży rzeczywistość bazowej ufności, w której mąż czy żona pozostają zasadniczo po tej samej stronie barykady, nawet jeżeli doświadczają różnic, a nawet konfliktu czy rozłamu jakiegoś rodzaju. To rzeczywistość, w której są różne emocje - nieraz bardzo przykre i silne, ale nie odbierające bazowego poczucia bezpieczeństwa pt. “zasadniczo mogę na Ciebie liczyć”; nie przynoszące przeżycia zbliżania się katastrofy.
Szanowny Czytelnik lub Szanowna Czytelniczka, mogą odnieść te słowa do swojego życia i spróbować zauważyć, że niekoniecznie jest tak, że konkretna para pozostaje zawsze i trwale po jednej stronie tej niewidzialnej linii. Przeciwnie, wydaje się, że doświadczeniem wielu par, bo nie znając statystyk nie mogę powiedzieć że większości, będzie przynajmniej poruszanie się pomiędzy tymi dwoma rzeczywistościami. Rozpoznawanie w której rzeczywistości w danym momencie jesteśmy wydaje mi się jednak kluczowe dla rozwoju i dobrego wspólnego życia. Zupełnie inaczej rozmawia się przecież o konflikcie, różnicy albo pragnieniach i życiowych celach, kiedy mamy poczucie, że obok siedzi osoba, przed którą należy mieć się na baczności, a inaczej kiedy możemy doświadczyć, że obok jest osoba, z którą po partnersku rozmawiamy i dochodzimy do czegoś, nawet bardzo się różniąc.
Niektóre pary przez znaczącą część swojej wspólnej drogi, nie mają niestety doświadczenia pozostawania po ufnej stronie życia. Dla nich doświadczenie związku będzie trudne i obarczone wieloma cieniami. Być może będą mieli doświadczenie z przeszłości, początków swojego związku, do którego będą wracać myślami z żalem lub nostalgicznym uśmiechem, przypominając sobie, jak to kiedyś czuli się ze sobą zupełnie inaczej. Te wczesne doświadczenia potrafią być nie tylko słodkim lub słodko-gorzkim wspomnieniem, ale źródłem ważnej wiedzy, motywacji do zmiany lub mądrości, jeżeli da się o nich twórczo i kreatywnie rozmawiać.
Gabinet terapii par może być miejscem, w którym łatwiej będzie odbyć takie rozmowy i przesuwać się powoli do bardziej bezpiecznego poczucia wspólnoty, w MY swojej pary.
Aby takie rozmowy mogły być efektywne potrzebna jest zdolność do wytwarzania atmosfery bazowego poczucia bezpieczeństwa i ufności do tego co mówi do mnie druga osoba. Takiej ufności, w której przyjmuję przynajmniej z elementem zaciekawienia to, co komunikuje druga osoba, jako coś istotnego i nowego. Potrzebne jest doświadczenie bycia rozumianą lub rozumianym w tym, co przeżywam i co pragnę przekazać takim jakie to jest dla mnie. Jednocześnie konieczna jest uważność w słowach na drugą lub drugiego. Chodzi o takie użycie języka, w którym bardziej zapraszam do wspólnego doświadczenia i namysłu, niż zniechęcam (w mimowolnej nieuważności lub wprost przez agresję) do zbliżania się do mnie i rozumienia moich przeżyć i racji. Kluczowa będzie w tym zdolność do zobaczenia siebie z zewnątrz, a drugiej osoby niejako od wewnątrz, wczuwając się w nią i “wmyślając”. Jest to wątek, który poruszam w wielu moich tekstach publikowanych na stronie Ośrodka, a który w psychologii nazywamy efektywnym mentalizowaniem. Zachęcam do przeczytania tego paragrafu z uważnością i nie potraktowania go jako ciągu truizmów, ale raczej jako zbioru wskazówek, które mogą pomóc, kiedy wydaje się, że komunikacja nie działa.
Na koniec zapraszam Państwa do własnej refleksji, w której przyjrzycie się, gdzie dzisiaj jesteście w swoim własnym związku.
- Gdzie przez wcześniejsze lata znajdowaliście się w odniesieniu do tej niewidzialnej linii oddzielającej ufność od nieufności?
- Czy staliście blisko czy daleko od tej granicy?
- Co sprawia, w Waszych myślach i postawach, że się do niej przybliżacie, a co sprawia, że się oddalacie?
- Jak zapraszacie swoimi słowami i działaniami męża lub żonę, partnera lub partnerkę, do przysuwania się lub odsuwania od tej linii?
- I czy, mając nawet dobre intencje, robicie to w ramach tego co oni naprawdę odbierają jako zachęcające czy zniechęcające? Czy w ramach własnych wyobrażeń o tym co powinno być odbierane jako dobre, zachęcające?
W tym autorefleksyjnym wysiłku pomocne może być wyobrażenie. Możecie Państwo wyobrazić sobie własną parę w jakiejś przestrzeni - po której stronie linii, jak blisko lub daleko od niej Wasza wyobraźnia Was umiejscawia?
Jeżeli czyta Pani/Pan te słowa, to dziękuję za cierpliwość lektury i wzbudzone zaciekawienie wobec jej treści.
Pozdrawiam Państwa i “do zobaczenia” w kolejnym tekście Tomasz Jurczyk